.

  „Blubranie i chichranie, czyli na szagę bez Pyrlandię”

powrót 
Cześć Wiaruchna (ludzie)!

  Z dumą możemy uznać, że nasze szkolne gzuby (dzieci) mają fifa (talent), jeżeli chodzi o naszą wielkopolską gwarę. Podczas zajęć z gwary nawet największe ejbry (nicponie) wsłuchiwały się w regionalne blubry (błahe opowiastki). Bez brawędzenia (marudzenia) i bez wagowania się (bez wahania się) wybierały zajęcia, a nie fajrant (przerwę) czy blanki (wagary). Sznupy (buzie) były uśmiechnięte, zwłaszcza, że to jedna z niewielu okazji, by swobodnie móc opowiadać pierdoły (mówić głupstwa). Okazuje się, że wielu uczniów dobrze zna język ze swego fyrtla (okolicy) i poruty (wstydu) nie było

 
 
 

Po zajęciach, na których chichraniu nie było końca, był konkurs „Blubranie i chichranie, czyli na szagę bez Pyrlandię”.  Udział wzięło w nim 20 uczniów. Mówiąc zwięzłowato (zwięźle) – najsprawniej wielkopolskie zadania wysmyczyli (rozwiązali):

    I m -  Agata z kl.6b

          II m -  Maciej z kl. 5 i Franciszek z kl. 6b

 III m - Karolina z kl. 5

Na wyróżnienie zasłużyli: Nikola z kl.6a – m. IV,  Oliwia z kl. 6b i  Patryk z kl. 8b – m. V

 
 
 

Gratulacje!

 
Gdyby to od znajomości gwary zależało, nikt z uczestników nie miałby powodów, by mieć fefry (bać się), czy uda mu się mieć za sobą lanię (skończyć szkołę).
 
 

M.Dominiak

.